Przyznam, że za nimi nie przepadam. Znam właściwie tylko LESIA, czytanego przez Irenę Kwiatkowską w Lecie z Radiem. Inne czytane powieści zmam jedynie fragmentarycznie. Pewnie są osoby, które wolą audiobooki, bo mogą ich słuchać w dowolnym czasie, szczególnie przez słuchawki. Mnie jednak trochę irytuje, gdy ktoś czyta, a ja mam być tylko słuchaczem. Zdecydowanie wolę sama czytać, widzieć tekst, przewracać karki... Dla mnie to cały urok czytania powieści Joanny Chmielewskiej.
Zainteresowani na pewno łatwo znajdą tytuły w wersji do słuchania. Tak więc nie będę ich tu podawać. Wiem też, że niektóre powieści mają więcej niż jedną wersję, audiobooka w nowej wersji czyta inna osoba. (Nie mam oczywiście na myśli wersji, gdzie treść czyta sztuczny lektor, bo to już naprawdę przesada).
